Toledo - tu więziono i zabijano ludzi i pamięć o nich

ToledoWięzienie karno-śledcze nr III. Miejsce, o którym nie da się napisać delikatnie i bez emocji. A pominąć „Toledo” nie wolno, bo i tak długo o nim milczano i wiele śladów zatarto. Bo co wiedzą warszawiacy o więzionych tu kiedyś Polakach?

Po tym jak 14 września 1944 r. Pragę zajęły wojska radzieckie, w ślad za nimi pojawiły się oddziały NKWD. Rozpoczęło się wyłapywanie uczestników zbrojnego podziemia niepodległościowego, żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, a także członków konspiracyjnych organizacji młodzieżowych.

Osadzano ich w aresztach i katowniach, których na samej Pradze w różnych okresach było kilka: w budynku dyrekcji kolei przy Targowej, na ul. Sierakowskiego, na św. Cyryla i Metodego, na Strzeleckiej 8 przy Środkowej, na Lęborskiej i na 11 Listopada. W aresztach śledczych Urzędu Bezpieczeństwa i NKWD na Pradze przez brutalne śledztwa przeszły tysiące osób. Trafiali tu nie tylko uczestnicy zbrojnego podziemia z lat wojny i okupacji sowieckiej, ale także ludzie, których władza ludowa uznała za wrogów systemu - wystarczyło naprawdę niewiele: korespondencja otrzymana z Zachodu, „niewłaściwe” znajomości, niestosowny wygląd.

Trzypiętrowy budynek przy ul. Strzeleckiej przed wojną należał do gminy żydowskiej. Mieszkali tu studenci jesziwy - wyższej szkoły wyznaniowej. W piwnicach, do których prowadził labirynt korytarzy i przejść, znajdowało się kilkadziesiąt oddzielnych pomieszczeń, które mogły być wykorzystywane jako cele. Podobno do dziś zachowały się te same solidne drewniane drzwi z powycinanymi otworami, a na ścianach cel setki napisów: nazwiska, daty, nazwy miejscowości, patriotyczne hasła - niektóre tak wyraźne, jakby powstały jeszcze wczoraj. Wokół panuje wilgoć i przenikliwe zimno.

Witalis Skorupka, prezes Związku Więźniów Politycznych Skazanych na Karę Śmierci wspominał: Budynek przy ul. Strzeleckiej to był istny kombinat. W piwnicach areszt, na parterze pokoje przesłuchań. Na piętrach stołówka i kwatery śledczych, strażników, oficerów NKWD i polskiej Informacji. Bardzo możliwe, że w jednym z tych pokoi urzędował generał Sierow, ilekroć przyjeżdżał do Warszawy. Wtedy zwiększała się liczba wartowników, częściej wjeżdżały samochody ciężarowe przywożące więźniów. [...]

Wielu więźniów straciło życie podczas tortur. W piwnicach, nocą, wykonywano wyroki śmierci. Zazwyczaj strzałem z pistoletu w tył głowy. Ciała zabitych chowano na dziedzińcu przed budynkiem, tam, gdzie dziś stoją garaże. Podczas ich budowy w latach 70. robotnicy odkopali ludzkie kości. Ale komunistyczne władze chciały ukryć prawdę o przeszłości tego miejsca. Kości przysypano ziemią i zalano betonem. Leżą tam do dzisiaj.

Toledo - fot. ze zbiorów hm. Ryszarda Jakubowskiego

Toledo pomnik 1

Toledo pomnik 2

Toledo pomnik 3

 

 

Za najcięższe uważano Więzienie Karno-Śledcze nr III przy ul. Ratuszowej i 11 Listopada, w rejonie Namysłowskiej, potocznie nazywane „Toledo”. Od ulicy więzienie oddzielał mur o wysokości 3 m, z zasiekami z drutu kolczastego i szkłami sterczącymi do góry ostrzami. W narożnikach stały wieżyczki strażnicze z reflektorami.

Więźniem „Toledo” był m.in. hm. Ryszard Jakubowski „Kot” - założyciel podziemnej organizacji harcerskiej "Orlęta" działającej w latach 50. m.in. na Targówku i Bródnie. Po wyjściu z więzienia i reaktywowaniu ZHP w 1956 r. organizował na Targówku 26 i 205 Warszawską Drużynę Harcerską. Dziś jest członkiem Komisji Historycznej Zarządu Głównego Stowarzyszenia Szarych Szeregów. Druh Jakubowski na stronie internetowej http://konspharcerska-1944-1956.republika.pl/ zamieścił notki biograficzne o harcerkach i harcerzach straconych w więzieniach Urzędu Bezpieczeństwa, w tym właśnie w „Toledo”.

W książkach i w internecie można znaleźć relacje więźniów opisujące wyjątkowo nieludzkie, niewyobrażalnie bestialskie tortury. Chociaż siedziałem tam tylko dwa tygodnie, zdążyłem poznać to miejsce - opowiada Jerzy Skorupiński, oficer NSZ. - Dowiedziałem się wielu strasznych rzeczy. Wstrząsające wrażenie wywarły na mnie - miałem 21 lat - napisy na ścianach. To było straszne więzienie. Gdy mnie zwalniali, jeszcze za bramą oglądałem się ukradkiem, czy nie strzelą mi w głowę...

Dziś znanych jest ok. 100 nazwisk straconych tutaj osób. Egzekucje przeprowadzano w specjalnym bunkrze śmierci. Zwłoki chowano na terenie więzienia, w rowie, bez ubrania, przykrywając je śmieciami i wapnem. Dla zatarcia zbrodni na zbiorowej mogile posadzono drzewa. Także przy kopaniu fundamentów pod pobliskie bloki natrafiono na kości ludzkie. Aby tego nie ujawniać, prace kontynuowano nocą. Dopiero w latach 90. przy użyciu sondy policyjnej udało się odnaleźć zbiorową mogiłę na placu zarośniętym murawą.

Więzienie już nie istnieje, nie ma po nim śladu - zostało rozebrane w latach 70. Zachowały się trzy zdjęcia wykonane po latach, w 1957 r., przez jednego z byłych więźniów, Tadeusza Rolkego. Przed kilkoma laty zrekonstruowano fragment muru więziennego na oryginalnych fundamentach.

W 2001 r. przy ul. Namysłowskiej 6 u wylotu ul. Szymanowskiego, na terenie dawnego „Toledo” odsłonięto pomnik upamiętniający Polaków więzionych i straconych tu w latach 1944-1956. Między dwoma wielkimi granitowymi blokami stoi więzień z rozpostartymi ramionami. Rozpycha kamienne ściany i rozrywa kratę więzienia. Na przegubach dłoni ma rozerwane kajdany. Na piersi - krzyżyk, jakie więźniowie wykonywali z chleba. Autorami projektu są: rzeźbiarz Dariusz Kowalski i architekt Sławomir Korzeniowski.

Pomnik powstał dzięki Komitetowi Budowy Pomnika i Tablic Pamiątkowych ku Czci Pomordowanych w Praskich Więzieniach w latach 1944-1956. Komitet skupia byłych więźniów politycznych okresu stalinowskiego - żołnierzy zbrojnego podziemia i członków młodzieżowych organizacji konspiracyjnych. Ich starania doprowadziły do tego, że na budynkach przy ul. Cyryla i Metodego oraz na Sierakowskiego umieszczono tablice przypominające przeszłość tych miejsc, stanął też pomnik na Cmentarzu Bródzieńskim.

Za patrona Komitet przyjął księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego, prześladowanego i więzionego w okresie stalinizmu. Pomimo trzyletniego więzienia prymas Wyszyński starał się nie mieć w sercu nienawiści do swoich oprawców.

Nie czujemy nienawiści, ale zapomnieć nam nie wolno - mówił żołnierz NSZ mecenas Tadeusz Tomaszkiewicz, więziony w Toledo w 1945 r. z wyrokiem śmierci za wydawanie podziemnej gazety.

Więcej:

  • hm. Ryszard Jakubowski: Tropami harcerskiej konspiracji niepodległościowej 1944-1956
  • Trzy widoki więzienia, Gazeta Wyborcza, 7.1.1997
  • Pamiątki po generale Sierowie, Rzeczpospolita, 2.10.2001
  • W hołdzie męczennikom narodowej sprawy. Nowa Gazeta Praska, 10.10.2001
  • Kwatera 45N. Nowa Gazeta Praska, 10.10.2001

 

Ostatnio zmieniany czwartek, 16 luty 2017 01:13

Do góry

banerziel2

Dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej UE

Ta witryna używa ciesteczek. Dzięki nim witryna ma pełną funkcjonalność i przewidziane udogodnienia. Używając tej strony wyrażasz zgodę na zapisywanie ciasteczek na twoim komputerze.

Zobacz dokument: Dyrektywa o prywatności i łączności elektronicznej UE

Zablokowałeś/-aś ciasteczka. Możesz zmienić tę decyzję.

Zezwoliłeś/-aś na zapisywanie ciesteczek na swoim komputerze. Możesz cofnąć tę decyzję.